Zakładki:
Znam i czytam!
Zwiedzam regularnie!
|
poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Sheffield, Poniedzialek, godz 21:17
Poniedzialek. Dostalismy w pracy po jednym duzym Creme Easter Egg, przynioslam do domu. Mezowi bo ma grype, tnz man-grype (aka man flu, czesto rozpoznawana rowniez jako hipochondria). Czyli rano mial i juz nie ma. Uzalaniem sie to zwykle leczy! Idziemy jutro biegac. Tak. BIEGAC. Joggowac wlasciwie. Stwierdzilismy ze jestesmy grubi. No nie tak strasznie grubi ale wystarczajaco, zeby cos z tym zaczac robic. Wiec biegamy jutro na bank, pod warunkiem ze pogoda pozwoli. (Ma padac caly dzien do 18 tej wg bbc, ale oni zawsze przewiduja na odwrot ..) Przychodzi tez hydraulik, naprawiac lazienke, bo cieknie, i kapie troche w kuchni nawet. I ten sam, ktory byl juz 5 razy naprawiac to samo przychodzi znowu, poraz szosty, i tak juzod 1.5 miesiaca przychodzi. Ja juz stracilam rachube jaki jest sens ... A moze niech juz sobie kapie, tak dla swietego spokoju i naszego i tego pana hydraulika.. Nie lubie moich sasiadow. Tych spod 19. Sasiadka spod 23 jest w porzadku, pozycza mi grabie, listonosz zostawia u niej paczki jak mnie nie ma w domu, ja jej cukru pozycze jak sie skonczy, ona czasem gra ladnie za sciana na pianinie i wiolonczeli... Tych spod 19 nie lubie, ale to juz temat na kiedy indziej...
niedziela, 03 kwietnia 2011
well well well...
No nareszcie mam chwile aby zasiasc spokojnie przed Pi Si i odkurzyc zapomniane katy. Dzialo sie duzo wiec nie bylo kiedy. Miejsce zamieszkania: Sheffield Wiek: 30 !!! Maz: 1 Dzieci: 0 Zwierzeta: 1 Praca: 1 Wakacji w przeciagu ostatnich 3 lat: 0 Slubow wlasnych w zeszlym roku: 2 Beznadziejnych hydraulikow:1 Szklanek wina wypitych dzis: 2- Shiraz Cabernet Sauvignon,wysmienity rocznik 2010, cena: 4.49. Po pierwsze to od 10 Pazdziernika,powtarzam PAZDZIERNIKA nie pale nikotyny, czuje sie fantastycznie. Fajne jest niepalenie. Probowalam znowu zaczac ale sie nie udalo. Zakaszlalam sie niemal na smierc po jednym machu maloboro lajtem. Rok minal od slubu cywilnego i od kiedy z Pani H zmienilam sie w Pania B. I bardzo nadal mnie sie taki stan rzeczy podoba. Ucze sie jezdzic samochodem. Tzn, od poczatku, from scratch, i nawet jezdze! Kazali mi znalesz 'biting point' to szukalam przez 4 lekcje ale w koncu znalazlam! Wczoraj! Zdalam tzw teorie, jeszcze z pol roku i zdam praktyke ;-) Wakacji zaplanowanych w tym roku: 1. Na plazy. Na Sloncu. Bosko. W koncu..
wtorek, 16 listopada 2010
Sheffield Wtorek 21:44
Zimno jak cholera, zaloze sie o wodke ze zimniej niz w Polsce. Przytulamy sie do kaloryferow, a w pracy ogrzewanie na przemian z klimatyzacja powoduja masowe przeziebienia. Wszedzie powtarzam WSZEDZIE ksiaze William, w TV, w komputerze, w radiu, w ubikacji go chyba widzialam nawet ostatnio. Bardzo sie wzruszam rzecz jasna szczesciem przyszlej pary krolewskiej, a jeszcze bardziej prawdopodobienstwem dnia wolnego w calym kraju w dniu ich slubu. Yeah!!!!! Tyjemy, a przynajmniej powinnismy! Wczoraj malzonek moj ulubiony zakupil 3 paczki mince pies- buy 1 get 2 free- a dzis prawie juz nic nie zostalo...
Mniej jakos czasu i checi na siedzenie przed komputerem.
Zimno i ciemno mnie przytlacza, tak wiec wspomagam sie witaminami i wyzwalaniem endorfiny!!
wtorek, 09 listopada 2010
Sheffield Wtorek 21.05
Wzielam sobie piatek wolny zeby nic nie robic. Z malzonkiem z reszta to razem bedziemy zbijac baki (wymowa ['bonki]. Jak nie zamarzne do tego piatku......
Z Katarzyna i Antonim za tydzien idziemy na suszi, bo on ma urodziny, ona w ciazy a my smoke free juz 5 tygodni. Takie male selebrejszyn- 3 w jednym, milo i ekonomicznie. Przecie nalezy jakos sobie wynagradzac te trudy zyciowe, te schody, te zmagania. Mialam zrobic sobie test na potomstwo, tak na wszelki wypadek ale nie kupilam, zapomnialam, przeoczylam, oj tam samo sie jakos rozwiaze, okaze, wyda...
Kupujemy nowe sztucce, i prezenty swiateczne, kurs hiszpanskiego przyszedl, teraz musze go rozpakowac i sie nauczyc. Rozpakuje zaraz. Albo lepiej jutro po pracy. Najgorsza chyba wiadomosc dnia
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,8637739,Piwo_zdrozeje__Swiatowy_gigant_ostrzega__notujac_slabe.html
zakaz palenia. i Apple
Obgryzam paznokcie i rozmyslam co by było. Wyposazylan się w ciepły plaszczownik do tego szal i rękawiczki na jutro- okropna zimna jesień. Zastanawiam się Kazdego wieczoru czy rano obudzi mnie mój iphonowy budzik, bo Apple dalej stara się naprawić to co spieprzylo się po przestawieniu zegarków, a może to czas się spieprzyl a nie Apple, sama już nie wiem. 35 dzień niepalenia a płuca ciąża i bolą bardziej niż kiedykolwiek. Podobno organizm się oczyszcza, niech oczyszcza się szybciej! Brawa dla ojczyzny za podjęcie kroków w sprawie zakazu palenia.Za kazdym razem jak juz tu sie namecze, narzucam, zuzyje dziesiatki plastrow nikotynowych to wracam do Polski i zaczynam od nowa. Zakaz, z tego co bardzo pobieznie przeczytalam na pierwszej stronie dość wyrozumiały -wydzielone miejsca?? ale zawsze to coś. Od razu mi się przypomina Anglia 4 lata temu, protesty, narzekania, panika a każdy się jakoś przyzwyczaił. I nie śmierdzi.
niedziela, 07 listopada 2010
dylemacik
I przyszla niedziela. Wcale juz tak nie nienawidze niedziel jak kiedys, ze okolo 5-6 wieczorem popadalo sie w regularna depresje. Lubie niedziele, a i do poniedzialkow w zasadzie tez nic nie mam, poza tym ze trzeba wstac o glupiej, nocnej juz teraz, godzinie. Weekend przebiega spokojnie i powolutku. Po ostatnim weekendzie i kacu do 6 wieczor (starzeje sie nieublagalnie) nalezalo wypoczac. Kota przylapalam dzisiaj na beztroskiej zabawie z pilka ogrodowa (taka do ciecia drzewek), wiec dostal szlaban na wstep do piwnicy. Caly tydzien pod znakiem Bonfire Night, albo jak nas w Polsce uczyli- Guy Fawkes Day wiec huk, fajerwerki regularnie juz od miesiaca i tak juz chyba pozostanie do Sylwestra. Malutki niepokoj, gdzy poniewaz zupelnie zapomnialam spozyc jedna z moich wspanialych tabletek antyciazowych, w przyblizeniu- w tym tygodniu-a dokladnie to nie wiem. Nie wiem, czy brac je dalej jak gdyby nigdy nic, czy zaprzestac i czekac i zrobic ten test okopny z plusem i minusem. Maly taki dylemacik niedzielny.
czwartek, 28 października 2010
Sheffield czwartek, 21:06
Chcialam odpowietrzyc (tak to sie mowi?)kaloryfer, ale nie wiem jak..
Tutaj kazdy zaraz wzywa plumbera, ale chyba da sie to jakos samemu
zrobic, nie? przekrecic cos? przekretlo jakies? Poza tym chmury, deszcz i tak byle jak.. Ale
ale, Dafnula napisala ksiazke, i wlasnie po dlugich wyczekiwaniach
otrzymalam ja za posrednictwem Royal Mail, wiec za chwile ide zagrzebac
sie w pierzynach i czytac, czytac, czytac
środa, 27 października 2010
Sheffield, sroda. 19.45
Fajny dzisiaj dzien byl, taki wesoly i radosny. Ot tak bez przyczyny. Usmialam sie w pracy po pachy, az mnie brzuch rozbolal, musialam natychmiast spozyc miete. Potem poszlam do pani doktor, tez jakas rozentuzjazmowana ' fabulous! wonderful! absolutely fantastic!'- fucking calm down woman!- pomyslalam, ale tak czy siak z usmiechem na twarzynie wyszlam z przychodni. Pozniej to moj szanowny malzonek, Mr B wyslal mi smsa, iz na niepaleniu zaoszczedzil 100 funciakow w 3 tygodnie. Puscilam lotka na caly miesiac, ktos w koncu do cholery te milyjony wygrywa- niby dlaczego nie moge to byc ja!? Zaczynam powoli, po cichu, w sekrecie planowac swe 30te urodziny- jeszcze co prawda 4 miesiace ale jak mowia co nagle to po diable!- wiec postanowilam sie do tego RZETELNIE przygotowac. I tym razem przyrzeklam sobie na nie bedzie to jakies tam 'wyjscie na piwo' Lastly, postanowilam nauczyc sie Hiszpanskiego! Adios!
sobota, 23 października 2010
Sheffield, sobota, 17:11
Pada i jest bardzo ponuro. Ale humor mi dopisuje. Jutro przyjezdzaja Krzys i Andrzeja (coz za tragiczne tlumaczenie imienia.. :) i idziemy na piwo. Krzys i Andrzeja mieszkaja w Londynie, wzieli slub w sierpniu, dwa miesiace po nas i tak naprawde nie widzielismy sie juz bardzo dlugo (za wyjatkiem rzecz jasna wspomnianych slubow) i bardzo sie na te spotkanie raduje.
Wczoraj w ankiecie dotyczacej 'your work station' naskarzylam ze bola mnie plecy i szyja ciekawe czy w koncu zakupia mi nowe krzeslo... W sumie nie wiem czy mnie bola od siedzenia przy biurku, czy moze np ze starosci ale jak pytaja to szczerze odpowiadam.. Obejrzelismy wczoraj druzyne - ech ten Bradley Cooper... A dzis ja i Pan malzonek przeprowadzilismy wstepna rozmowe na temat prezentow swiatecznych, ja juz do reszty chyba zwaryjowalam...
środa, 20 października 2010
trick or treat
A w domu jest ok. Sasiadka mi dala jakies lilie, to sobie w ogrodku posadzilam. Kasia i Antoni wpadli ostatnio na jagniecine, fajnie bylo, zjedlismy, gadu gadu i zrobila sie 1 w nocy.. a jakie roze przyniesli mi boskie Zarowiasto zolte, tak piekne ze jeszcze nie wyrzucilam, choc juz prawie zwiedly. Zbliza sie horror nad horrory czyli haloween, naprawde... mieszkam tu od ponad 5 lat i przysiegam nosz kuzwa nie znosze Trick or treat. Probowalam cukierki, dynia w oknie ale..Serio, najzwyczajniej w swiecie nie mam ochoty otwierac drzwi co 5 minut jakims bandom dzieciakow, ktorych nawet z widzenia nie znam.. Wiec plan jest albo pogasze swiatla- te 'od ulicy' albo do tescia pojde przed zachodem slonca. W koncu ma urodziny, chyba sie nie obrazi? Ot taka jestem aspoleczna, i chu..
|