Od barmanki do nauczycielki- o wyzwaniach, radościach i smutkach zwykłej emigrantki.
RSS
sobota, 31 grudnia 2005
przy szampanie

a JA sobie postanowie.

Raz: Moze niekoniecznie schudnac, jednak PRZYDALOBY sie  nie przytyc juz.

Dwa: zmienic prace.  Nie mam bladego pojecia na jaka, szukam wszedzie nie wiemco sprawialoby mi najwiecej satysfakcji. Nie posiadam rowniez dalekosieznych planow i rozbudowanych wizji mojej przyszlosci.Jest dobrze, zyje sobie z dnia na dzien, z tygodnia na tydzien, na wiosne jade do Polski, i jakos mi z tym lepiej. Dlaczego? Nie wiem, nie potrafie tego jednoznacznie okreslic. Przynajmniej narazie. Moze kiedys cos samo z tego zycia wyniknie?

Sylwester spedze przypuszczam w domu, jesli tylko transport miejski nie zawiedzie. Wlasciwie jest mi to kompletnie obojetne w domu czy na trafalgar skuer, powiem wiecej: jebie-mnie-to


Na obrazku:przyjemne lektury w grudniowe wieczory ;)

i jeszcze raz szampanskiej zabawy, oby nastepny byl lepszy i pamietajcie o 11 przykazaniu: nie mieszac do diaska!!!

do napisania w przyszlym roku :)

13:38, idenapiwo
Link Komentarze (8) »
czwartek, 29 grudnia 2005
How was your Srysmas

moj warsztat pracy/ 'od kuchni'   ;), rozdzielczosc  zajebista jak zwykle

a narazie mam to w dupie bo mam wolne

odkrylam swoj nowy smakolyk, nazywa sie WKD Blue

Teraz kluczowym pytanie na powitanie zamiast How are you jest How was your Christmas, o wiele bardziej uciazliwe, bo nalezy temat troche bardziej rozwinac, przynajmniej do dwoch zdan, co wiaze sie z powtarzaniem tego na okraglo przy kazdym mozliwym, kurYwa, spotkaniu. Niech juz bedzie styczen..

W calym londynie wielkie wyprzedaze, kolejki jak u nas za komuny, bijatyki i klotnie, ja spokojnie czekam do przyszlego tygodnia, co prawda wszystkie towary beda juz przebrane i chujowe ale przynajmniej pobuszuje spokojnie, bez stresu, nikt mnie nie podepcze ani nie udusi...

Wczoraj calkiem niechcacy znalazlam karnet na caly sezon, oraz karte klubowa Arsenalu. Biorac pod uwage to, iz niestety nie moge zrobic z nich nalezytego pozytku, stwierdzam, ze zdecydowanie bardziej wolalabym znalezc portfel, co mi sie raczej nie zdarzy. Phi, najwieksze moje uliczne znalezisko to caly funt. A moj chlop regularnie znajduje banknoty. I jeszcze ma czelnosc sie ze mna klocic ze pieniadze leza na ulicy...

a Swieta? Swieta milo, sympatycznie, czekolada zamiast oplatka, wlasciwie  az jeden dzien wolny, jakby inny swiat, inne otoczenie, inna flora i fauna, tylko ja ciagle taka sama, chyba, przynajmniej staram sie jak moge.

16:18, idenapiwo
Link Komentarze (8) »
piątek, 23 grudnia 2005
swieta na obczyznie

powoli zblizamy sie do Swiat, a tu w londynie wiosna

z drugiej strony moze to i lepiej, ze nie czuc tu az tak atmosfery swiat- przynajmniej jest mi mniej zal ze nie mam mnie tam gdzie powinnam byc- w domu.

nawet ichnie kartki Swiateczne sa inne, np. ni z gruszki ni z pietruszki jakis pies typu jork, albo swinka z kokarda i jakas tam choinka w tle, zyczace nam Merry Christmas., wiekszosc kart swiatecznych dotyczy jednak chlania i hulanek, bo anglicy bawia sie znacznie bardziej intensywnie w tym okresie. I smiem stwierdzic iz pija znacznie wiecej niz Polacy.

Co do drzew, szczycilismy sie w pracy wielka 2,5 metrowa piekna choinka, dumnie zajmujaca miejsce stolika numer 12, niestety jest teraz o polowe nizsza, gdyz jakis, pod wplywem czegos,  rozpedzil sie po czym wskoczyl z impetem na Bogu ducha winne drzewko, lamiac przy okazji swiezo wyprodukowane plastikowe galezie...

a u nas calkiem niezle, pracy szukam mniej lub bardziej aktywnie, nie bez porazek, gdyz dzwonia do mnie stacjonarne-numery-nieznane, ale akurat w chwilach, gdy pada mi bateria albo jade metrem, wiec zastanawiam sie tylko ile szans na cos lepszego juz zdazylam zmarnowac przez ten czas, i ile z nich by, wykorzystala gdybym nie ruszala sie z domu, katujac swoj telefon bezustannym ladowaniem 24/7.

Jutro Wigilia, ja w  pracoholicznym szale lece rano na 9 godzinna zmiane, po czym w domoych pieleszach spedzimy sobie wieczor. Mam nadzieje ze bedzie to czas, mily, spokojny i mimo wszystko wesoly, czego i wszystkim czytajacym z calego serducha zycze :)

Wesolych Swiat!

13:55, idenapiwo
Link Komentarze (7) »
niedziela, 18 grudnia 2005
z£y dzien

a dzis mam jakis zly dzien

diabli wiedza czemu, w sumie nic takiego sie nie stalo, nic zlego ani nic dobrego.

chyba przysnilo mi sie w nocy cos nieprzyjemnego, bo od rana jakos chodze markotna i wszystko mnie wnerwia. i nie jest to zespol napiecia..

i w takich momentach brakuje domu, wlasnego kata, p£yt z ulubiona muzyka ktora ukoi, puchatego mruczacego kota, ktorego mozna bylo przytulic, spontanicznego wypadu na piwo, kawy z mama, nie wiem, czegos, czegos..

nie czuje sie swojsko dzis, najprosciej rzecz ujmujac

chyba tesknie

20:21, idenapiwo
Link Komentarze (10) »
środa, 14 grudnia 2005
poundlandy

Boze, co ja zrobilam. wydalam prawie wszystkie pieniadze w poundlandzie. to taki sklep co to wszystko jest za funta. i tak na przyklad za 1 £ czy £1 nabylam 2 duze pasty do paszczy plus 2 szczoteczki.Thi!

szkurwa uwielbiam te sklepy. chyba za mocno...

noz niech ten Anto dostanie juz wyplate, gdyz ja o swojej to zapomnialam juz dawno

poza tym poznalam dzisiaj naszego nowego sasiada, z ktorym ucielam sobie mila pogawedke przez-plot. Peter. Jakos nie pasuje mi Peter do 30 kilku letniego kulturalnego murzyna w garniturze. Juz bardziej jakis Geoffrey, albo Jeremy.. 

wczoraj pojawil sie w mej glowie nowy durny pomysl, ktory musze zrealizowac, mianowicie wyjazd w czerwcu do niemiec. Bo co jest w niemczech w czerwcu???  aaaa i tu zagadka dla wszystkich. nagrody niespodzianki :)

i strasznie zielskiem smierdzi w tej kafe wiec lece/

19:26, idenapiwo
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2