Od barmanki do nauczycielki- o wyzwaniach, radościach i smutkach zwykłej emigrantki.
RSS
środa, 19 kwietnia 2006
nie ma jak w domu
Już w polsce,
dziwnie mi sie mówi dziekuje i poproszę w sklepach,
mama ciągle płacze,
z tatą piję łiski,
dzis powitalny wieczór przy dobrym polskim piwie

podróz samolotem, bez zgrzytów, bez opóźnień, od wczoraj: uwielbiam latać.
wszyscy mówia po Polsku, miejscowa zulernia  wyległa na ulice, nikt  mi nie dziekuje, gdy przepuszczam w drzwiach... \mimo wszystko tu jest mój dom...
podziękowania dla prof Suta za udostepnienie internetu i za odebranie z lotniska  w warunkach luksusowych :)
nie ma jak w domu.
16:55, idenapiwo
Link Komentarze (11) »
piątek, 14 kwietnia 2006
zajebiście

no fajnie, cacy

zgubiłam telefon, gdzieś, nie wiem

może (oby) w pracy, może mi wypadł jak biegłam do metra

czy ja bez przerwy muszę coś gubić, nie mogłabym choć raz jeden w życiu czegoś znaleźć? Dlaczego? What have I done wrong?

Wkurwia, nie..., nie wkurwia, działa mi na nerwa to miasto, to otoczenie, to że każdy ma w dupie Wielkanoc, a ja to podejście jakoś nieświadomie powielam

to że w knajpie wpada trzech murzynów, i rozdłubują sobie maszynę do gier, jakby była ich, próbują uciekać z forsą i jeszcze mają pretensje że ośmielono się  wezwać policję,

ten chińczyk bezczelny z całą siatą nielegalnych filmów, próbujący je wcisnąć każdemu , "ju łona diwidi? łona diwidi? diwidi?" noż kurwa ile razy można chuja wyrzucać i pouczać , że NIE MA TU WSTĘPU.

i jak facet może cię pociągać grając bez przerwy w najnowszego tomb raidera, halo... poza tym jest jeszcze jakiś inny swiat, inni ludzie niż lara i ten co tam do niej gada przez ten komuter czy jakiś inny pierdolnik.

po zdrowym pobluzganiu, reasumując nie był to taki zły dzień, trochę nerwowy, trochę impulsywny, może to napięcie przedwyjazdowe?

ps. ze spraw  'nie cierpiących zwłoki' załatwiłam:

fryzjera: uchhh jaką czerwień klawą trzasnęła :), i nawet mój szef co to zawsze kawę na ławę, szczerze aż do bólu,powiedział że: its really nice.

wypełniłam chorą 1000str. aplikację

Torba. - torbę pożyczam od Alutki z pokoju obok

Waga.  - Marian z pokoju obok zważy mi torbę NA OKO. trochę adrenalinki na lotnisku nie zaszkodzi ;)

do domu. :) za chwilę...

03:02, idenapiwo
Link Komentarze (5) »
środa, 12 kwietnia 2006
przed wyjazdem

Godziny wpisów na blogu bardzo dobrze odzwierciedlają diametralne przejście w nocny tryb życia.

Dziś np, gdyby nie budzik, niechybnie spóźniłabym się do pracy... na pietnastą.

Wypizd. Lało dziś kuźwa jak z cebra, wiało przy tym niemiłosiernie, ale ma się ocieplać. Podobno. ('zaleski mówił') Tak czy siak,  mam to w dupie, bo za tydzień o tej porze będę już w ojczyżnie. Z ważnych, nie cierpiących zwłoki spraw nie załatwiłam NIC. a są to:

rejestracja w home office- 2 zdjęcia, cyknę w teskowym automacie, tanio i szybko, phi!, 70 funtów do tyłu, czyli ok 3 doby ciężkich baletów (zgroza), wypełnienie i wysłanie jakiejś  chorej 1000-stronicowej aplikacji która i tak wyląduje w niszczarce.

zakup torby, i wagi. zero nadbagażu- taki jest plan na dziś.

fryzjer- jutro

wycieczka na king's cross w celu zakupienia biletu do luton, panicznie boję się tej podróży, z róznych kretyńskich powodów. Czy to się nazywa natręctwa? Bo się martwię, że nie wtargam torby po schodach, że wsiądę nie w ten pociąg co trzeba, że spóźnię się na odprawę, albo odwołają lot, jak to z chujowymi tanimi liniami lotniczymi bywa. Tak czy siak chciałabym już być w domu. Odpocząć.

A tu coś czego dawno nie widziałam. Widok z mojego okna, plan pierwszy: siatka przeciwgołębna :)

03:05, idenapiwo
Link Komentarze (3) »
niedziela, 09 kwietnia 2006
na picadilly

szaro w tej stolycy, niby wiosna a zimno, nawet kurzyć nie chciało mi sie na balkonie

a tu z tułaczki po picadilly circus, wyskok na piwo czy drinka z koleżanką Havana ( zdj. 1, po prawej stronie w chmurach), niestety: ćwierćfinał LM, wszystko FULL, cała Anglia, o matko nagle ni stąd ni z owąd wszyscy za Arsenalem, tłumy , hordy, rzesze a ja do diaska nie mam gdzie piwa sie napić. ZAkończenie miało miejsce jak zwykle u nas w pabie, czyli kolejny krok do tyłu w wyszukiwaniu ciekawych miejsc. Porażka. Dramat

Było pięknie ale zimno, zbyt zimno na spacery po szlagierach, jak china town, czy soho, więc i zdjęcia głównie z WEWNĄTRZ ;)

pamiąteczki:

  1. W drodze na picadilly

2. Tuba

3. Holborn, chyba kuźwa..

4. Ktoś pracuje aby pić mogł ktoś ;)

14:39, idenapiwo
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 kwietnia 2006
zggadały się...

a oto jak przypadkowo zgrały się zupełnie nieznające się panie:

za słabą kopię przeprasza autorka, imiona zostały zmienione dla dobra użytkowniczek

21:30, idenapiwo
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2