Od barmanki do nauczycielki- o wyzwaniach, radościach i smutkach zwykłej emigrantki.
RSS
wtorek, 31 maja 2005
BABINGTON

za moooich czasów.,,..

jak byłam dzieckiem to ..hymmm ... i tu finisz, zwarcie, pamięć się kończy ;). trochę lat temu to było..

no ok od począteczku:

bo ŚMY nie mieli telenowel, kompjuterków i gier, i internetu, i nie mogliśmy zakładać tysiąca moich nowych kofffanych bloga$$kuff itp

 graliśmy w badmintona. oczywiście wszyscy mówili w BABINGTONA  a ja się wymądrzałam i mówiłam że żle! bo badm! a nie bab!.. a zresztą niezła byłam w te lotki ;)

i naparzaliśmy w ruskie gierki, gdzie łapało się jajca.. one spadały, spadały coraz szybciej, .....crz szybci... cz szbc. a jaki masz reeekord- to pytanie dnia.

noi podstawa: grało się w GUMĘ. w dziesiątki jakieś... za skarby świata nie przypomnę sobie więcej...

i nie palilismy papierosów w szóstej klasie na przykład...

21:06, idenapiwo
Link Komentarze (9) »
temu to dobrze....

:)mam nadzieje ze widać zdjecie? znajac moje zdolności  różnie bywa.

oj chyba już przesadziłam. zamykamy blogi, picasy, nety, gygy czaty i robimy kawę.

16:03, idenapiwo
Link Komentarze (5) »
Angielski- remastered

i pisze i pisze i piiiiisze

Boze jedyny zeby to mozna było po polskiemu jeszcze. z połowę przynajmniej. to nie. a studia zaoczne jest to do tego stopnia chory system, że człek paradoksalnie się cofa--> i to w dodatku DO TYŁU! ;)

* dla chętnych

dlaczego teraz studiuję zaocznie

 nie dostałam się na dzienne studyja we Lublinie gdyż:

1. pewnie byłam za słaba

2. nie miałam, koleżanko mojej mamy pracownico UMCSu, tych BAGATELA dwóch tysięcy złotych, dzięki którym miałabym może cień szansy na indeks..a zresztą wolałabym je wydać na wczasy niż... no właśnie

ukonczyłam tzw. koledż studia dzienne, po którym wręczono mi licencjat a zaoczna nauka to miała być kontynuacja

w koledżu było fajnie. inglisz non stop. nie dało rady, z Dziadkiem z Engl, czy z panią Irish Mc po polskiemu jedynie na migi. Inglisz wszędzie na zajęciach, poza w knajpie też inglisz, żeby wszyscy zrozumieli, nauka też w inglisz, myślało się po angielsku..

 rany...

a na UWie zaocznym się cofnęłam  i już nie tak łatwo.

dlaczego się cofnęłam

wspaniały system i zajęcia reading i srajting, kiedy to pani bardziej chyba zależało ażeby zmieszać nas i utaplać w błocie, następnie rozdeptać niż nauczyć czegokolwiek. wszystko czego nauczyłam się do tamtego momentu nagle okazało się bzdurą. 

i co z tego że przeszło gladko, zero poprawek, i wszystko w pierwszym terminie..skoro teraz rozkładam kończyny górne i nie wiem. mam problem. jestem w kropce.w tej chwili lezy przy mnie 6 słowników i klnę bo niby wiem jak jest "rezolucja na rzecz aneksji" ale wole sprawdzić ażeby jakiej bzdury nie strzelić w stylu:

I feel train to you...

albo

Have you underpeppered my beer?

Thank God to już koniec.

marudzenia też koniec.

palić mi się chce..

13:55, idenapiwo
Link Komentarze (5) »
Kalustrofobia?

mam Klaustrofobię.

tyzyny, wydaje mi się że mam

boje się wind(wind, nie łind- choć WIATRÓW też nie tego ..;)), mało przestronnych pomieszczeń, niskich sufitów w jaskiniach się boję jak diabli

dziś miałam sen. tak wiem. to niesamowite

ja i 2 jakies inne kobiałki (lica nieznajome ale MUSI jakies top pijacióki )

i wlazłyśmy nie wiem po kiego grzyba do dziwnego pokoju. o ludziska! dziwny bo bez mebli. Tylko te drzwi cholerne musiał mieć, kanalia!!!!!!

i zamknęłyśmy się. nie same, zamknęli się drzwi i nie chcieli otworzyć..

i w zasadzie przez cały ten pożal sie Boze sen tkwiłyśmy w tym pomieszczeniu, z rozpaczy tłukąc pięściami w te wrota i głowami w mur, setki guzów i siniaków... myśli samobójcze. na pewno tu zejdę z wycieńczenia...

o niebiosa! jak chciałam sie obudzić. ...

Ale ale!,  pojawiło się światełko w tunelu. Otóż przyszedł pewien pan i wybawił nas od śmierci niechybnej... a pan oto bardzo przystojny był i pięknie szczerzył białe zębiska , a my wniebowzięte!ODLABOGA!.. hym. ach och ojeeeej!...i tak zastygliśmy w tym uśmiechowywaniu.... on cziiiiz,   my cziiiz, on cziiz ...

i co dalej... i nic .

POBUDKA!!   

09:36, idenapiwo
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 30 maja 2005
Kelner?!!!

wszyscy i wszystko się lepi a PFU! stopni dziś trzydzieści i pięć

kelner?!poproszę piwo! a najlepiej sześć!

i przypomniał mi się taki czy ja wiem czy to kawał

Przychodzi kościotrup do baru i mówi: poproszę piwo i szmatę!

ughm...tak to już koniec...

 można się śmiać, płakać, pukać w czoło, się pukać, ewentualnie pójść po piwo do lodówki. wypiłabym kompociku chmielowego, ijś, wypiłabym, nawet ten czy jak to tam freak, nawet dżindżersa niezadobrego bym nie odmówiła ... nyoo

nie mogę.kategoryczny zakaz! szlaban! bo cuś na bakier ostatnio z prohibicją.

kruchutko

naukowo trza się rozwijać. takie czasy

ide na wodę

no dzie ten deszcz, KURRR... tka na wacie!

21:32, idenapiwo
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15