Od barmanki do nauczycielki- o wyzwaniach, radościach i smutkach zwykłej emigrantki.
RSS
piątek, 30 czerwca 2006
szakira, szakira

maneater i hips dont lie królują na lYstach, każdy się dziwi jak doszło do tego że hit szakiry tak zawojował wyspy... i jednocześnie każdy przy tym hicie bezwiednie kica, nawet ja nucę bez przerwy tę cholerną trąbkę...

takie catchy to jest , noż kurde, innit?  ;)

hitem jest również Woo hoo, znany ze ścieżki filmowej Kill Billa (ech...), boski utwór, załączony do reklamy wielce szanownego sponsora mistrzostw, Carlinga- na marginesie- mocz nie piwo.

na jakies balety by się w końcu wybrał czy co...

co do interwjuu, za bardzo skomplikowane, nie chce mi sie drążyć. jedno wiem: mam wiele do przemyślenia ( tak, oprócz picia piwa czasem też myślę).

bez meczów się czuję jak bez nogi. znowu chcę do dojczlandu!.

Jutro konczę o 3 pm, znowu skończy się to jakimś wyskokiem do pabu, albo conajmniej spożywaniem... o świeta halina, czy ja juz jestem alkoholikiem? czemu ja tak nie mogę... na przykład na dżoging albo gym...

za 12 dni w PL, nikt w rodzinie nie wie, oprócz chrzestnego, którego rozważnie wtajemniczyłam. Dzwonię do domu: - kiedy przyjedziesz?-  a nie wiem coś tam jakoś, kiedyś, w wakacje, może po..., czułam się jak ostatni łgarz, patrząc jednocześnie na potwierdzenie rezerwacji biletu w outlook'u. Zasadniczo na tę okoliczność nie mogę się doczekać ujrzenia zaskoczonych min kochanych staruszków...

00:19, idenapiwo
Link Komentarze (10) »
środa, 28 czerwca 2006
espania

espania, na trygława i swaroga, coście tam na wywijali w tym hannoverze... załamałam się kompletnie, nie mam komu kibicować, Iker, darling,  żeby ci dziadek Zizou strzelał szmaty.... no jaaa cie, panooowie.... tak sie nie robi... moje słabe wrażliwe serce, cały mój światopogląd runął w mgnieniu oka

dojdzie do tego że będę w amoku wrzeszczeć w pabie 'come on england!' i 'football's coming home', ojezusmarian...

nabyłam dziś nowy telefon, krzyczy do mnie Hello Moto!, mam SZEJSET minet darmowych, i do tego problem nie lada- gdzie ja to wszystko wydzwonię?? hurraaa!

nastrój relatywnie lepszy prawdopodobnie spowodowany dniem wolnym od pracy.

i chłeptaniem piwa (??)-

co do pracy we czwartek naginam proszę ja ciebie na jakieś diabli-wiedzO-jakie interwjuuu, i tak pewnie cały chu z tego będzie , ale to nic. Pójdę , zrobię z siebie debila, przynajmniej bedzie co opowiadać i wspominać, a i zawsze to jakies nowe ikspiriens, jak to mądrzy ludzie mawiają...

przypomniało mi się również że mam równoległego blogunia na blogu, którego nawet ongiś niektórzy czytali, więc wracam do tych pięknych czasów i organizuję sobie tam swoją kameralną przytulną mini-bluzgownię i narzekadło,  na złe dni /czyt.: conajmniej 1 notka na miesiąc ;)/

ach. i zrobiłam dzisiaj zajebisty rosół.

Prawdziwy.

Taki z kury.

00:27, idenapiwo
Link Komentarze (4) »
niedziela, 25 czerwca 2006
kryzys

Przydreptałam sobie troszeczkę pobluzgać...

Boze jedyny, jeszcze jakieś dziecko beczy za oknem. Ludzie opiekujcie się swoimi latoroślami. To trzeba karmić, poić,przewijać, bawić i kochać, a nie kurwa, zostawiać same w wózku na dworze albo sadzać na pół dnia w pabie, niechcący strzepując nań dym z papierosa czy wylewając czterdziestą pinte carlinga...

Nadeszły takie dni parszywe, bez polotu, bez energii, bez jakichś konkretnych planów, i gdyby nie pogoda, jak na Londyn przyznać należy- zajebista- to... nie wiem co bym zrobiła.. nawet pomysły mi się skończyły..

do tego dochodzi tęsknota za domem, za wszystkim co MOJE i co zostawiłam, tylko dla pieniędzy i w pogoni za czymś, sama nie wiem za czym...

/i żadne tam napięcie przedmiesiączkowe/

W pracy wszyscy wszystkich  wzajemnie wkurwiają, nie wiem, chyba spędzamy ze sobą za dużo czasu, niemal dzień w dzień po kilka, kilkanaście godzin, te same gęby.te same ordery. Klienci tez jacyś dzisiaj wyjątkowo niemili, noż do chuja, zawsze sie uśmiecham, zagaduję, pitu pitu, gadka szmatka, a tu dupa. Nie wiem, może powinnam być gburną suczą, przynajmniej wiedziałabym za co mnie tak jebią.

Poraz pierwszy też nie wiem jak siebie samą pocieszyć, nawet pić mi się nie chce, nigdzie łazić.. i nie wiem, nie mam pomysłu na to co robić dalej...

21:15, idenapiwo
Link Komentarze (5) »
niedziela, 18 czerwca 2006

zdjęcia z wycieczki, po kolei, nie pchać się...

pan chrapał na promie, nie mogłam się powstrzymać..

na Dortmund!

taki tam... koreczek.. a jaka atmosfera na autostradzie, klaksony i flagi miały swój dzień

tu już powrót- Belgia północna- antygołębnik, wielce niehumanitarne, skandal!

nad morzem, pogoda jak widac dopisała ŚREDNIO zakaz kąpieli, przez niektórych zignorowany, miasteczko nazywa się Oostende

dziwna, krzywa chatka na plaży, oto wystrój, wstęp za friko, nie wiem o co chodzi ale było ciekawie

nasza ukochana, mewa-kure...

ostatnie spojrzenie na kontynent, Dunkerque, czy whaterver the spelling jest, taki ekwiwalent Calais, jeno tańszy ;)

podczas meczu Szwecja-Paragwaj, zachód słońca, po pincie piwa na promie nie mogłam się powstrzymać, taka już ze mnie romantyczna dusza czasami

a to już klify Dover, przesadnie rozjaśnione w pikazie, ciemno było :)- już prawie w domu

bonus- mecz Polska- Niemcy, tu i ja jestem na tym zdjęciu między innymi....

ach fantastyczne 2 dni, kwitła przyjaźn polsko- niemiecka ;), wyjątkowa atmosfera mistrzostw, ja chcę jeszcze......

 nigdy nie miałam takiej awersji do powrotu do pracy....

klimat mundialu mam głównie w postaci krótkich filmików, ale nieumieszczalne są chyba one na blogu.... nie wiem..

I hope you enjoyed

23:55, idenapiwo
Link Komentarze (4) »
piątek, 16 czerwca 2006
back z dortmundu

wrócilismy z Niemiec, było gorzko- ze względu na porażkę, z drugiej strony, prawdziwy mini-break, fantastyczny odpoczynek od pracy, zmiana klimatu, powrót na kontynent, niezapomniana atmosfera mundialu, nowe miejsca, nowi ludzie, jutro  lub pojutrze dłuższa relacja plus dodatki zdjęciowe :)

tymczasem zapadam w sen :)

00:37, idenapiwo
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2