Od barmanki do nauczycielki- o wyzwaniach, radościach i smutkach zwykłej emigrantki.
RSS
niedziela, 13 czerwca 2010
Fußball Drama
Pierwszy weekend po slubie, wstalam rano i nie mam co robic...Przez ostatnie 6 miesiecy, kazdy weekend od rana do wieczora wypelniony byl planowaniem, a skad kwiaty, a jaki tort, a przysiegi w jakim jezyku, a kolo kogo posadzic Kaske itp itd.. A dzis? Wstalam, posprzatalam, pocwiczylam z Wii, posprawdzalam facebooka jakies tysiac razy, sprawdzic czy ktos moze zamiescil jakies nowe zdjecia sprzed tygodnia. A teraz jem oscypka, co to mi tesc przywiozl prosto z Zakopca, jakos sie kruszy dziwnie, nie wiem moze juz nieswiezy.
Ogolna cisza i smutek planuja w Anglii z powodu wczoraj. Otoz nie wygrano  ze Stanami, jak tu kazdy oczekiwal (2:1, 4:1, tak i co jeszcze). Anglia co prawda strzelila gola przy pomocy Stevie'go G, ale wydarzylo sie to w czasie jakiegos  tajemniczego bloku reklamowego i tak naprawde to nikt gola na zywo nie widzial, i nic nie wiadomo. Potem Amerykanie strzelili a raczej Green nie obronil, zapadl ogolny smutek, zamiast sie cieszyc ze np, taki Hamilton zdobyl pole position to dramatyzuja jakby co najmniej jakis meteor lecial w nasza strone i cos tam jeszcze.


12:12, idenapiwo
Link Komentarze (4) »
sobota, 12 czerwca 2010
Jak to wyszlam za maz poraz drugi...
Ok, wyszlam za maz w tamten weekend. Pojechalam do Polski i znowu wyszlam. Za tego samego osobnika bo tak mi sie jakos podoba wychodzenie za niego. Mission impossible- myslalam jeszcze do dnia przed ceremonia, ale wszystko poszlo niemal prefekcyjnie. Wyszlam bo mi sie podoba, bo go kocham i lubie, bo oczywiscie mamy sprzeczki i klotnie (np, bo ja wlaczam grzejnik elektryczny bo mi zimno w stopy, a jemu goraco) ale strasznie fajnie mi sie z nim spedza czas i. I chce tak do konca. Uwazam sie za bardzo szczesliwa osobe.
Najbardziej stresujace momenty to: dzien przed slubem- wieczor- spotkanie u Szewca z rodzina i bliskimi z Polski i zagranicy- ja musze isc do domu ok 11tej zeby jakos w te sobote wygladac, a oni wszyscy beztrosko zostaja i pija- wtedy dotarlo do mnie, ze ten slub to w zasadzie MOJ dzien.
Kolejna chwilka stresujaca w miare to  na jakas godzine przed slubem, nalozenie sukienki, sprawdzenie ze wszyscy juz przebrani i ze wychodza o czasie i nie zapominja ze soba np obraczek...
Ale najstraszniejszym moment, ktory przyprawil mnie o rozstrzesienie nog, byla spowiedz. Bo jak tu ksiedzu powiedziec ze bylam kiedys, ale nie pamietam kiedy (chyba zaraz po bierzmowaniu??), i nie pamietac slow, wiec wzielam ze soba czerwona ksiazeczke: Panie Moj i liste grzechow i niestety, czytalam, bardzo nie profesjonalnie. ale uczciwie.
Nikt mnie nie wygonil, zostalam rozgrzeszona i uspokajalam sie jeszcze przez cala nastepna godzine....
09:27, idenapiwo
Link Komentarze (1) »