Od barmanki do nauczycielki- o wyzwaniach, radościach i smutkach zwykłej emigrantki.
RSS
środa, 31 sierpnia 2005
Brand-new stjudent ;)

a nazajutrz już czwartek. Co ? Rozpoczęcie ro...? Szkoła? Pierwsze słyszę...

Czwartek od kilku tygodni kojarzy mi się mimowolnie z wiertłem dentystycznym w pierwszej części dnia i pijaństwem w drugiej. z przerwą na obiad i siku. (co może przynieść nowy dzień?)

A dziś przyszedł do naszej klasy nowy kolega . ee  ten. mam nowego ucznia na korepere a jest to nikt inny jak poniekąd druga połowa ma, czyly rewelacyjny Antonio  (byraaawooo!!, oklaski, westchnięcia , omdlenia).  

I tego siamtego, juro ma przynieść zeszyt  i, ten, uczymy sie..

21:49, idenapiwo
Link Komentarze (11) »
wtorek, 30 sierpnia 2005
do interpretacji dowolnej

nie ma Burzochrona z jej przepysznymi interpretacjami snów, ale być może ktoś się połasi na swe własne przemyślenia dotyczące poniższych wrażeń jakby nie było- nocnych ;)

otóż śniło mi się , że przeprowadzaliśmy nowatorski eksperyment kosmiczny u mnie na działce.

miał on polegać na podróży promem kosmicznym w okolice Słońca- t.j. najbiżej jak się da i wyrzucic tam gołębia- spalić go żywcem (znaczy sie... nie wiem, zbyt mało drobiu w diecie, czy jak..)

po przeprowadzeniu powyższego eksperymentu wylądowaliśmy bezpiecznie na ziemi i obserwowaliśmy niebo, w oczekiwaniu na gołębia. Biała smuga dymu na niebie potwierdziła słuszność naszych badań i po chwili gołąb- spalony rzecz jasna- z błyskawiczną prędkością zbliżał się do naszego regionu. Niestety miast  naszej działki wylądował na sąsiedniej posesji sąsiada t.j. w Dysie ( nawiasem mówiąc luksusowy kurort agrotusRystyczny w okolycy Lublina) na której to posesji, ku naszemu przerażeniu wyłonił się najprawdziwszy lodowiec. Powstał problem: jak wydostać przedmiot naszych badań w tak skomplikowanych warunkach naturalnych zanim zrobią to inni. 

Popędziliśmy ku naszej ptaszynie po czym ....z hukiem otworzyły sie drzwi do mej izby i zostałam niechcianie obudzona przez mamę.

* nic nie brałam, nie wymyslałam, to stało się naprawdę acz we śnie. :)

.. a poza tym w domu tak, wszyscy zdrowi ;) tylko pies wyjechał

22:18, idenapiwo
Link Komentarze (10) »
z żywota byłej nauczycielki ;)

1 września nadchodzi wielkimi krokami, a ja NIE BĘDĘ uczestniczyć w żadnym rozpoczęciu roku, nie wrócę do szkoły, nie muszę być dla nikogo przykładem, nie muszę wysłuchiwać prymitywnych tekstów młodzieży rozpieszczonej, bądź też niedopieszczonej, jakiegoś antywyścigu szczurów w stylu: kto najgłupszy, kto najrzadziej zagląda do książek i najmniej rzeczy posiada  w szkolnym plecaku.*

mogę sobie być zdziecinniałą, zbyt głośno śmiejącą się dwudziestokilkulatką, nie muszę udawać, ubierać się i zachowywać bo tak właśnie wypada. Chyba nie muszę dodawać, iż niezmiernie mnie to cieszy.

Być może kiedyś sytuacyja zmusi mnie do reaktywacji w tym niewdzięcznym zawodzie. póki co mam dość.

Ostatnio bywa nawet dosyć dobrze, więc musze sobie sama wymyślać problemy; nawet udało mi się wynaleźć całkiem dorodny kłopot. własnie jestem na etapie jego rozwikłowywowa... tfu, rozwiązywania.

a i specjalne podziękowania dla Julki. Za szal przepiękny w głębokim kolorze bord. Z takim szyjochronem  o wiele radośniej rysuje się wizja nadchodzącej zimy :)

*Najznamienitsi  plecaków nie posiadają.

09:27, idenapiwo
Link Komentarze (13) »
piątek, 26 sierpnia 2005
koszmar całuśny

śniło mi się bowiem całowanie. Tak, z ozorem i badaniem uzębienia(jak to niektórzy praktykują :). Sen cały całowałam się namiętnie z panem, i wszystko byłoby przypuszczam zgodnie z planem. Rany, bo jakby to ująć,  zaczęłam się ślinić. nie troszke, wręcz powiedziałabym obficie, wezbrało jak w przypływie. skończyło się karastrofą, kompromitacją, pluciem i przebudzeniem. Ślina, plucie, rozdziawiona paszcza- skojarz z pewnym gabinetem :>. Szczęście w nieszczęściu plucia i reszty ne praktykowałam przez sen, niemniej jednak zasnąć ponownie nie dało rady. Nie wiem jak mam z tym żyć...

a tu moje ulubione dylematy :)

 i jeszcze drzewko szczęścia, które bynajmniej nie służy do picia, ani do straszenia gawronów ;)

troszku wspomnień z odchodzących wakacji oraz fot z przeszłości ;) pojawiło się i w dalszym ciągu będzie się pojawiać TU, zapraszam

z podziękowaniami dla mQ za skanowanie :)

11:30, idenapiwo
Link Komentarze (12) »
czwartek, 25 sierpnia 2005
u sadysty

na początku był KAC

podsuszyło w nocy okrutnie, nie powiem, rano szklanka na stoliku sucha jak pieprz, na Trygława! czy tylko mnie wstawanie zajmuje od 1,5 do 2 godzin?

CAK jednak minął szybko gdyż musiałam gonić w te pędy do sadysty

i dzisiaj byłam tu:

wbrew pozorom, leczenie kanałowe było dość zabawne, dźwięk wiertła zamiast przerażać- śmieszył, jakieś druty w dziąśle, skrzypienie w komorze... nie było to najprzyjemniejsze przeżycie ale jak wiele zależy od podejścia lekarza...w pewnym momencie tugieder z panią sadystką po prostu zaczęłyśmy się śmiać. tzn. pani się śmiałą, a ja z rozdziawioną paszczą generowałam swoisty dźwięk, coś jak : yho ho ho!

a teraz mija chyba 2 godzina od czasu kiedy zabieram się do sprzątania. ale po co sprzątać jak i tak się nabrudzi ;)

15:09, idenapiwo
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4