Od barmanki do nauczycielki- o wyzwaniach, radościach i smutkach zwykłej emigrantki.
RSS
czwartek, 24 sierpnia 2006
it's pissing outside

jestem w domu. przede mną całe DWA DNI wolnego, rarytas. oczywiście, żmudnie planowana jutrzejsza wycieczka w nieznane nie wypali bo w londku leje jak z cebra.

Dni w stylu: praca-dom, praca-dom. oszczędzam jak tylko mogę, aż siebie nie poznaję, trochę tylko jestem przemęczona i odpierdala mi nieznacznie

Praca - bez zmian, wszystko spoko, oprócz sobotniej nocy, której to pan z tasakiem kuchennym chciał kogoś tam wypatroszyć obok stolika numer dwanaście. skończyło się policją, rzucaniem kubkami z piwem, generalną rozrubą, i żeby nie nasi wspaniali (absolutnie szczerze i bez ironii, tym razem) menadżerowie, nie wiem czy bym - li- żyła jeszcze..

moja mała tragedia: odchodzi z pracy mój najlepszy przyjaciel, człowiek miód, serce na dłoni. kto mnie teraz będzie wspierał w trudnych chwilach?

 

nowa dostawa fajek , ukrainskie marlboro od Swiety. Ciekawe, że niby marlboro a w kazdym kraju smakują inaczej

czekam z niecierpliwościa na przyjazd mQ i Artła. Wynajmiemy dom i będziemy mieli grila i kota. bez dwóch zdań.

05:08, idenapiwo
Link Komentarze (4) »
sobota, 19 sierpnia 2006
zaczyna się...

obosz jutro/ znaczy sie prosze ja ciebie dzisiaj/ rusza premier lig, czyli arsRenal z aston zdaje się villą, co w pabie na highbury oznacza  ni mniej ni więcej  jak tylko zapierYdol.

yyy. sprawdziłam ceny biletów lotniczych na święta. i co? britisz erłejs zabierze mnie do polski taniej niż wszelakie inne TANIE linie lotnicze. ja tam pierdolę te izidżety...

bardzom rada bo dostaję sowity bonus pienięzny za tydzień >:) oszczędzam oszczędzam ja wohl! funty piechoto nie chodzom ;)

a to że piję czerwone wino  przed jutrzejszą 14godzinna zmianą świadczy tylko o braku rozsądku z mojej skromnej strony, uprasza  się o wygaszenie ostatniego papierosa i natychmiastowe pojscie spać! / SLAP/

życzę wszystkim czytującym wesołej soboty

odmeldowuję się

04:46, idenapiwo
Link Komentarze (4) »
czwartek, 17 sierpnia 2006
wiedziałam że tak będzie

drugi dzień wolny. ledwiem żywa.

 pierwszy przespałam- a miał to być dzień próbny w mojej would-be nowej pracy. ha ha! wiedziałam, że jak wszystkim naokoło wypaplam tym moim dziobem niewyparzonym to nic z tego nie wyjdzie. i nie wyszło. Tzn jeszcze, bo może jeszcze wyjdzie...ale  dzie tam, kamaaan. nigdy nie może być ZA dobrze. Przynajmniej mi. JA WIEDZIAŁAM ŻE TAK BĘDZIE.

Drugi dzień natomiast spędziłam wprost rewelacyjnie. Najsampierw zaplanowałam piwo z koleżanką- z tego też nic nie wyszło. Potemśmy z antonio wyszli na zakupy, i razem, jak jeden mąż zapomnieliśmy portfeli. A żeby było zabawniej zapomnieliśmy również i kluczy. Tak więc oboje, z 7 funtami w kieszeni zakończyliśmy to urocze popołudnie w najtańszym pabie w okolicy, o dwóch calsbergach i kanapce z kurczakiem formatu A7, ażeby przeczekać cierpliwie na powrót do domu naszych współmieszkanców. trza sobie radzić.

wieczorem, na otarcie łez zakupiłam se kredke do paznokci, 4 grolsze, kremy i balsamy i będę się teraz kremować, natłuszczać i balsamować bo stara już jestem i zmarnowana. i mam takie wrażenie że nic mnie już w tej anglii lepszego nie czeka.

oj co ja tu będę..reasumując, generalnie i w zasadzie: zniechęciłam się nieco.

00:40, idenapiwo
Link Komentarze (4) »
sobota, 12 sierpnia 2006
CZIRS

AFD-/ all fuckin day/  to coś co oznacza podwójną zmianę, tzw dabla, czyli coś z czym zasadniczo borykam się przez cały ostatni tydzień. jak dobrze że jutro mam wolne.

Nowa praca na horyzoncie, ta perspektywa napawa mnie euforią i lekkim stresem, jak ja lubię to uczucie... za jakieś dziwnie niemożliwe pieniądze, wszystko wygląda legalnie. idziemy z kolegą Warrim na próbę we wtorek. nic nie mówię, żeby nie zapeszyc.o. ale zapowiada się dobrze.

w tv leci hicior szkurwa... Paris Hilton :|  ...

Butelki = bomby. Zarażam się spokojem i brakiem paniki od wszystkich Londyńczyków.  Śliczni panowie policjanci są wszędzie. Mimo całej afery lotniskowej, poczułam się dziwnie bezpieczna. Być może dlatego że nie doszło. Do tego do czego dojść mogło.   nie dajmy się zwariować.

czas relaksu, jutro wolne :O, w planach wycieczka do Hastings, trzymać kciuki za pogodę. Obecnie spożywam Żubra... czirs ;)

00:27, idenapiwo
Link Komentarze (5) »
środa, 02 sierpnia 2006
znów anglia

wróciłam, spłukana, wybawiona a i smutna zarazem. Zdjęcia z podróży TAM.

Z powrótu nie mam, a żałuję. Londyn nocą z kilku tysięcy metrów- powalający.

O tym że uwielbiam piwo kirin i że wpadłam niechcący do strumyka, już, przepadło,  napisałam. Szczegóły zdecydowałam się jednak usunąć, gdyż miała to być wielka tajemnica. I niech tak zostanie.

A w domu, żeby było ciekawiej trwa remont. I jak wiadomo przeprowadza się go w godzinach kiedy mieszkanców nie ma w domu. Oczywiście NORMALNYCH mieszkańców, bo ja dla odmiany zawsze rano jestem. I to mnie budzi wiercenie, stukanie, drążenie. evry fakin dej. I takie pasjonujące przygody z rana na przykład wczoraj, pan budowniczy /dość powściągliwy w rozmowie/ Woła mnie z łazienki i mówi:

-ju. muw.

- muw łot?- pytam, zaniepokojona nieco

- dis.- wskazuję ręką na kosmetyki i wszystkie rzeczy pozostawione w łazience- dis, ewryting. Po czym dodał dumnie: Aj destroj łol!

Jezu pomyślałam w pierwszej chwili, jak to ścianę. Ścianę? Dzielącą kibel i mój pokój? Tę ścianę pan chce zburzyć? Omatko. Chodziło rzecz jasna o boazerię, ale co się nadenerwowałam to moje.

A gazety coraz częściej piszą o wschodniej europie i o Polakach i emigrantach i że nas tu tyle i będzie coraz więcej i więcej.  A potem jeszcze przyjadą Bułgarzy i Rumuni. A może lepiej będzie nauczyć się jakiegoś egzotycznego języka i pojechać gdzieś gdzie nikt nie jeździ. do takiej Finlandii na ten przykład..I wódke mają dobrą..

10:47, idenapiwo
Link Komentarze (10) »