Od barmanki do nauczycielki- o wyzwaniach, radościach i smutkach zwykłej emigrantki.
RSS
piątek, 15 września 2006
MOMENTY...

w dzień spokój, ciepełko, w nocy pada, leje, napierdala, burze jakieś, oberwania chmur, ponoć zaczyna się typowa brytyjska jesień. ja tam nie wiem, ja tu dopiero 10 miesięcy... w każdym razie dzielnie zaopatrzyłam się w olbrzymie parasole i kapturzyska.

a mam tu czasem i takie momenty,

że chętnie przekroczyłabym tę tape barrier

niech mnie kto ustrzeli, zadusi, poddtruje, byleby nie bolało... takie dolne krawędzie sinusoidy, ale od czego się ma przyjaciół... oni istnieją, jeny, nawet w tak egotystycznym mieście jak londyn

więc mam kolejne plany na przyszłość, a dokładnie daję sobie miesiąc na ich zrealizowanie. a mianowicie postanawiam:

-

-

oraz

-

nic więcej nie powiem, bo jak zwykle w dupę węża zapeszę a o rezulatatch opowiem za miesiąc, oczywiście jeśli będą takowe, jeśli nie znaczy jestem dupa wołowa i tyle.

01:54, idenapiwo
Link Komentarze (5) »
sobota, 09 września 2006
oy!

umieram, jak boga kocham, umieram.

jeszcze nigdy nie pracowałam tak dużo i ciężko. potrzebuję kasy ot mi niespodzianka. pab stał się niemal moim drugim domem, miejscem w którym spędzam więcej czasu niż gdziekolwiek indziej. insanity. dobrze ze przynajmniej atmosfera w pracy rekompensuje fizyczne zmęczenie i wyczerpanie. fajno jest mieć w pracy na przykład przyjaciół, móc być sobą i wiedzieć, że wszyscy a przynajmniej większość lubi cie takim jakim jestes. poza tym tu się wiecznie coś dzieje, ktoś się w kimś podkochuje, ktoś się na kogoś obraża, ktoś staje się twoim przyjacielem mimo że na początku najchętniej byście się powystrzelali..telenowela braziliana doprawdyż.

'szukam' domu i jakoś nie mogę go znależć. znajdę, no drama. jak tylko zacznę NAPRAWDĘ  go szukać a nie się tylko bez sensu rozglądać. i będzie on miły i tani.

akcent zatracam mój śliczny i Polski, zaczynam mamrotać cockneyem, co jest nieświadome-raz. dwa- niezbędne bo jak staram się mówić proper english, nikt mnie kurywa nie rozumie... no przysięgam.

poza tym w wolnych chwilach trochę jeździmy i balujemy o tu na przykład zdobywaliśmy zamek Bodiam

wiecie, że kiedyś tu było 28 kibli?

następna fotka, piękne przyzamkowe ogrody, tylko legnąć na trawce, piwko, cisza i spokój

kaczuchy sie czeszą

chcesz z liścia??

miły zachód słońca w brighton..

starannie wykonane dekoracje na urodzinach u kolegi. / przepraszam niezmiernie za kopię- mój wspaniały telefon;)/do picia było, nie przesadzam: wszystko, były tańce, wdychanie helu, rozmowy w języku greckim oraz ból głowy na dzień następny.

miło jest mieć co powspominać..

ahoj!

00:46, idenapiwo
Link Komentarze (5) »