Od barmanki do nauczycielki- o wyzwaniach, radościach i smutkach zwykłej emigrantki.
RSS
niedziela, 23 września 2007
do Polski!

och bozejedyny, kiedy ja w koncu odpoczne...

Bloga zaniedbalam ostatnio srodze a to za sprawa zabawki internetowej czyli tak zwanego fejsbuka  www.facebook.com

nie wiem dlaczego ale caly swiat doslownie ocipial na punkcie tego czegos a za calym swiatem pobieglam i ja.

z nowosci u mnie nic, poza tym ze lece do polski 8go pazdziernika, juz nie moge sie doczekac. W planie: codzienne jedzenie kielbasy rzeszowskiej, picie zywca, jedzenie maminego rosolu i pierogow, ogladanie z tata Daleko od noszy ... :)

Tylkogeb kochanych juz coraz mniej tam do odwiedzania... wszystko gdzies pouciekalo..

16:13, idenapiwo
Link Komentarze (10) »
środa, 12 września 2007
spoznia sie..

spoznia sie. kilka dni.

kupialm test. lezy.

tak sama.. jakos nie moge...

a pogoda w londynie £adna  ;)

22:46, idenapiwo
Link Komentarze (2) »
czwartek, 06 września 2007
muswell hill znow..

nie bede pisac i rozmawiac o strajku metra bo mnie zaraz tu na miejscu szlag jasny trafi..

no i znowu w domu. kolejnym. czasami to sobie tak mysle czy ja se kedys kupie jakas chate czy tak bede wynajmowac do usranej smierci..

ALE!!mieszkano jest slyczne, odnowione,  numer, uwaga: 13 :) i na takiej dzielnicy ze i drzewa sa, p-sze sobie wyobrazic i cicho jak makiem zasial! Nawet sasiedzi z gory nie wspinaja sie po rynnach jak to bylo w poprzednim.. i mrowek nie ma, i grzyba i olbrzymia sypialnia.

Czekamy na szafe bo to ciuchy w tych pudlach cholernych, ktore sa wszedzie, podobnie jak zapach tasmy klejacej... bleh..

Jutro ostatni dzien w biurze bo oto przenosimy nasza filie z Oxford Street / ktora kazdy lubil, bo to centrum, pelno wszystkiego dookola i dojechac jakos bylo mozna po ludzku/ do Essex- Ilford znaczy- daleki wschod Londynu..i to juz chyba nawet Londyn nie jest.. Mam cicha nadzieje tylko ze jakas conajmniej kanapkownia bedzie w okolicy czy tesco local co by wyskoczyc na przerwie.. nie podoba mi sie ta zmiana wcale, nie.

Z okazji powyzszej jutro pozegnalny wieczor, rowniez na oxford st, big night out, very big.  podobno przychodzi KAZDY , to i ja. Oczywiscie wystapilo miesiaczkowanie jak to zwykle na taka okolicznosc. Doskonaaale...

Poza tym wprzychodze dzisiaj do domu, lekki bol glowy, slaniam sie nieco, torebka na podloge, buty rzucam w kat, wchodze do kuchni, patrze a tam ojej kurna? coz to, wazon?

tam w ogle jakas roza w ksztalcie kapusty, czy kapusta w ksztalcie rozy i liscik i wszystko, jezu.

 i tak mi sie milo zrobilo bo prawie nigdy kwiatow nie dostaje / on mowi ze o kwiatach jakos nigdy nie pomysli i w ogole sentymentalny jak noga od krzesla ;)/ ...i suma sumarum do dupy jest kwiatow nie dostawac WCALE, z drugiej strony przemilo jest je otrzymywac regularnie, ale dostac taki bukiecik, w formie niespodzianki jakis szary czwartek szostego wrzesnia,  zupelnie bez okazji-rewelacja, wogole kopara do ziemi, lzy w oczach...normalnie moze bez sensu ale wzruszylam sie, no...

21:11, idenapiwo
Link Komentarze (6) »