Od barmanki do nauczycielki- o wyzwaniach, radościach i smutkach zwykłej emigrantki.
RSS
poniedziałek, 16 października 2006
ojej...

jak strasznie zaniedbałam blożynę. gotowam się schować do mojej pralki zanussi z tego wstydu i konsternacji..

więc od ostatniej notki udało mi się zmienić jedną rzecz. 1/3 planu wykonana. nie jest źle. zawsze mogło być 0% albo nawet na minusie niedajboze.

otóż a mianowicie przeprowadziliśmy się. mieszkamy teraz na muswell hill, ślYcznej dzielnicy na wzgórzu, z moniq i artła, którzy niedawno zdecydowali się podbić Anglię. . nie mieszkam juz w straszliwych okolicach gdzie za każdym rogiem czają się rozbójniki gotowi wsadzić ci nóż w jelito, jeśli nie dasz im papierosa. codziennie rano pijemy se kawę, oglądamy gUpie filmy i chodzimy na zakupy typu czajnik, korkociąg lub minced beef do mielonych na obiad. jest zajebiście.

standardowo kradnę net od sąsiada, nie zawsze działa ale jest za friko więc nie narzekam

Antonio zarabia więcej ode mnie. i dobrze mu tak ;)

w pracy wszyscy składają wymówienia, mi z tym źle bo serce mi się kraje na widok rozpadającej się starej brygady i napływu nowych towarów. ostałam się jedyną polką za barem i nawet polski kucharz dawid niezbyt to rekompensuje  gdyż urąbał sobie nożem kawałek palca i jest na zwolnieniu..

 angielskie supermarkety rozpoczęły już sezon świąteczny..

poza tym wszystko spoko,

jako bonus: ja i moniq w kuchni

03:46, idenapiwo
Link Komentarze (12) »