Od barmanki do nauczycielki- o wyzwaniach, radościach i smutkach zwykłej emigrantki.
RSS
środa, 20 października 2010
trick or treat
A w domu jest ok.
Sasiadka mi dala jakies lilie, to sobie w ogrodku posadzilam. Kasia i Antoni wpadli ostatnio na jagniecine, fajnie bylo, zjedlismy, gadu gadu i zrobila sie 1 w nocy.. a jakie roze przyniesli mi boskie Zarowiasto zolte, tak piekne ze jeszcze nie wyrzucilam, choc juz prawie zwiedly.
Zbliza sie horror nad horrory czyli haloween, naprawde... mieszkam tu od ponad 5 lat i przysiegam nosz kuzwa nie znosze Trick or treat.  Probowalam cukierki, dynia w oknie ale..Serio, najzwyczajniej w swiecie nie mam ochoty otwierac drzwi co 5 minut jakims bandom dzieciakow, ktorych nawet z widzenia nie znam..  Wiec plan jest albo pogasze swiatla- te 'od ulicy' albo do tescia pojde przed zachodem slonca. W koncu ma urodziny, chyba sie nie obrazi? Ot taka jestem aspoleczna, i chu..
21:42, idenapiwo
Link Dodaj komentarz »
pet Tyski
Mowie pet bo nie wiem w dalszym ciagu czy to na 100% kot jest. Wyglada troche jak kot, ale jest jakis lewy, serio.
Np
- paznokcie obgryza
- je chipsy (przy tym chrupiac), popcorn i chleb
- siedzi w wannie
- wrzuca swoje zabawki do butow i muszli klozetowej
- chrapie
- spi taki wykrzywiony, na plecach
Tak czy siak, nazwalismy go Tyski, bo po Polsku i Szanowny Malzonek potrafi poprawnie wypowiedziec.
Dowody rzeczowe

21:09, idenapiwo
Link Komentarze (3) »
Quit Kit
Ani sie nie obejrzalam a tu pazdziernik, ostatni rok zlecial jak jeden dzien. Pamietam jak wczoraj, przeprowadzke Londyn- Sheffield, i ta ciezarowe z calym naszym dobytkiem zyciowym, co to 'dzies do Szkocji pojechala zamiast do Yorkshire. Wlos mi sie jezy jak sobie przypomne...
Nerwowy dzis dzien, i jakis taki humorzasty, debile na telefonie, a i rzucilam palenie (tak, znowu) 2 tygodnie temu, wiec fochy zdwojone :)
Dostalam dzisiaj paczke z NHS (tzw Quit Kit)- za darmo bylo wiec zamowilam, a co. Myslalam, ze wrzuca jakies darmowe plastry, inhalatory, gumy z nikotyna.. a tu kurwa jakies gwiazdki, plakaty, naklejki 'well done!', 'keep going!', 'you can do it!' i taki pierdolnik w ksztalcie kabla telefonicznego, ponoc zeby 'keep your hands busy' WTF?!
Tak czy siak bardzo jestem z siebie dumna, bo nie pale, i wina nie pije juz i jem platki kuku na sniadanie i lancz (Special K dla wtajemniczonych). I nie wiem dlaczego ale Itunes graja mi wlasnie teraz 'rudolph the red nose reindeer'..

20:41, idenapiwo
Link Komentarze (4) »
niedziela, 13 czerwca 2010
Fußball Drama
Pierwszy weekend po slubie, wstalam rano i nie mam co robic...Przez ostatnie 6 miesiecy, kazdy weekend od rana do wieczora wypelniony byl planowaniem, a skad kwiaty, a jaki tort, a przysiegi w jakim jezyku, a kolo kogo posadzic Kaske itp itd.. A dzis? Wstalam, posprzatalam, pocwiczylam z Wii, posprawdzalam facebooka jakies tysiac razy, sprawdzic czy ktos moze zamiescil jakies nowe zdjecia sprzed tygodnia. A teraz jem oscypka, co to mi tesc przywiozl prosto z Zakopca, jakos sie kruszy dziwnie, nie wiem moze juz nieswiezy.
Ogolna cisza i smutek planuja w Anglii z powodu wczoraj. Otoz nie wygrano  ze Stanami, jak tu kazdy oczekiwal (2:1, 4:1, tak i co jeszcze). Anglia co prawda strzelila gola przy pomocy Stevie'go G, ale wydarzylo sie to w czasie jakiegos  tajemniczego bloku reklamowego i tak naprawde to nikt gola na zywo nie widzial, i nic nie wiadomo. Potem Amerykanie strzelili a raczej Green nie obronil, zapadl ogolny smutek, zamiast sie cieszyc ze np, taki Hamilton zdobyl pole position to dramatyzuja jakby co najmniej jakis meteor lecial w nasza strone i cos tam jeszcze.


12:12, idenapiwo
Link Komentarze (4) »
sobota, 12 czerwca 2010
Jak to wyszlam za maz poraz drugi...
Ok, wyszlam za maz w tamten weekend. Pojechalam do Polski i znowu wyszlam. Za tego samego osobnika bo tak mi sie jakos podoba wychodzenie za niego. Mission impossible- myslalam jeszcze do dnia przed ceremonia, ale wszystko poszlo niemal prefekcyjnie. Wyszlam bo mi sie podoba, bo go kocham i lubie, bo oczywiscie mamy sprzeczki i klotnie (np, bo ja wlaczam grzejnik elektryczny bo mi zimno w stopy, a jemu goraco) ale strasznie fajnie mi sie z nim spedza czas i. I chce tak do konca. Uwazam sie za bardzo szczesliwa osobe.
Najbardziej stresujace momenty to: dzien przed slubem- wieczor- spotkanie u Szewca z rodzina i bliskimi z Polski i zagranicy- ja musze isc do domu ok 11tej zeby jakos w te sobote wygladac, a oni wszyscy beztrosko zostaja i pija- wtedy dotarlo do mnie, ze ten slub to w zasadzie MOJ dzien.
Kolejna chwilka stresujaca w miare to  na jakas godzine przed slubem, nalozenie sukienki, sprawdzenie ze wszyscy juz przebrani i ze wychodza o czasie i nie zapominja ze soba np obraczek...
Ale najstraszniejszym moment, ktory przyprawil mnie o rozstrzesienie nog, byla spowiedz. Bo jak tu ksiedzu powiedziec ze bylam kiedys, ale nie pamietam kiedy (chyba zaraz po bierzmowaniu??), i nie pamietac slow, wiec wzielam ze soba czerwona ksiazeczke: Panie Moj i liste grzechow i niestety, czytalam, bardzo nie profesjonalnie. ale uczciwie.
Nikt mnie nie wygonil, zostalam rozgrzeszona i uspokajalam sie jeszcze przez cala nastepna godzine....
09:27, idenapiwo
Link Komentarze (1) »